Guwernantka i metoda
Governess and the method

Katarzyna Czeczot
05.06.09.

Będzie tu mowa o powieści, którą królowa Wiktoria przeczytała dwukrotnie. W jej dzienniku znajdziemy wzmiankę o Jane Eyre pod rokiem 1858 (królowa miała wówczas trzydzieści dziewięć lat) i 1880. Stąd wiemy właśnie, że monarchinię najbardziej fascynowały sceny z udziałem obłąkanej Berty Mason oraz zakończenie powieści, w którym główna bohaterka odnajduje po latach swego ukochanego i godzi się zostać jego żoną. A zatem z jednej strony – gotycka historia rozgrywająca się w szlacheckim dworze z biegnącymi dookoła dachu blankami i wysokimi oknami o gotyckich kratach, historia w której centrum rozlega się „dziki, ostry, przeraźliwy głos, wstrząsający domem od końca do końca”, diabelski śmiech, przechodzący czasem w „chrapliwy pomruk przypominający warczenie psa”1. Z drugiej zaś – konwencjonalny romans, rzucone nam na odchodne „reader, I married him”, „zostałam jego żoną, czytelniku”, które Patricii Beer posłuży jako tytuł książki poświęconej prozie kobiet epoki wiktoriańskiej2.

Wybór królowej może dziwić, ponieważ pierwsze recenzje z debiutanckiej3 powieści Charlotte Brontë Jane Eyre (na polski przetłumaczonej jak Dziwne losy Jane Eyre) zarzucały jej odejście od wartości chrześcijańskich. Tytułową bohaterkę oskarżano o grzech pychy, pisano, że jest niewdzięczna, bo zamiast przyjąć z pokorą los pozbawionej majątku dziewczyny, kwestionuje swój status społeczny i domaga się praw, które z racji urodzenia jej się nie należą. Jeden z recenzentów posunął się do stwierdzenia, że powieść Brontë zrodził ten sam impuls, od którego rozpoczął się ruch czartystowski4. Inny przekonywał, że Dziwne losy... to wytwór umysłu pełnego „nienasycenia, rebelii i wściekłości”5.

Sandra Gilbert i Susan Gubar w książce z 1979 roku przywiązują ogromną wagę do tych początków recepcji Dziwnych losów...; odchodząc od późniejszych interpretacji, które koncentrowały się wokół konfrontacji Jane z męską seksualnością, próbują przepisać to, co w książce Brontë przeraziło krytykę wiktoriańską: owo „nienasycenie, rebelię i wściekłość”, kobiecy gniew i gwałtowną odmowę wypełnienia społecznego przeznaczenia. Gilbert i Gubar konsekwentnie odmawiają skojarzenia historii Jane z baśnią Kopciuszku (co najwyżej piszą o utopii równości między Kopciuszkiem a księciem)6. W ich analizach nastawionych na szczegół, skoncentrowanych na pojedynczym opisie, drobnej aluzji czy niedomówieniu, zaciera się to, że kobiecą autobiografię (podtytuł angielskiego wydania) Brontë zamknęła w najeżonej przeszkodami drodze do zamążpójścia. I przecież to nie buntowniczość Jane sprawia, że kolejne trudności zostają pokonane, lecz cudowne zbiegi okoliczności, wśród których najważniejszą rolę odgrywa tragiczna śmierć jej rywalki, obłąkanej i zamkniętej na strychu żony pana Rochestera. Sama Jane zaś wcześniejszą odmową ucieczki z żonatym ukochanym potwierdza swoje silne przywiązanie do wiktoriańskich cnót.


Jane Eyre, Second edition, 1847, F. H. Townsend

Pamiętam moją nastoletnią lekturę Dziwnych losów..., pełną fascynacji tajemnicami gotyckiego dworu, ale zarazem ukształtowaną przecież przez dziecięce fantazje o zostaniu sierotą. Musiałam zapewne z całego serca zazdrościć Jane, że swoją nienawiść do opiekunów może manifestować w sposób tak jawny. Doniosła możliwość sublimacji – poprzez lekturę – nienawiści do własnych rodziców, dziś jest dla mnie sprawą drugorzędną. Ale Dziwne losy Jane Eyre powracają do mnie dość często – wraz z intrygującą historią trzech sióstr, które na parafii w Hayworth, pod okiem egocentrycznego ojca pastora, stworzyły prawdziwy „dom pracy twórczej”, jak nazywa to Ewa Kraskowska7, niezwykłą kobiecą wspólnotę pisarek, razem walczących o dostęp do sfery publicznej. To kontekst biograficzny zresztą sprawia między innymi to, że książka najstarszej z sióstr (wszystkich utrzymujących się przynajmniej przez jakiś czas z pracy nauczycielskiej) jawi się przede wszystkim jako powieść o guwernantce, postaci o ambiwalentnym statusie społecznym, poruszającej się bezustannie między centrum a marginesem, z konieczności przystającej na wykonywane w jej stronę gesty włączenia i wyłączenia. Tym silniej dziś razi ckliwe zakończenie Dziwnych losów..., im szczerzej poddamy się początkowym scenom powieści, gdzie ośmioletnia Jane, sierota utrzymywana przez niechętną jej ciotkę, nie potrafi zrozumieć, na czym polega jej wykluczenie: „panienka jest mniej niż służąca, gdyż nie pracuje na swoje utrzymanie” – okrutnie wyjaśnia jej bona8.


Jane Eyre, Second edition, 1847, F. H. Townsend

Praca, którą w końcu zdobywa Jane, choć odgrodzi ją skutecznie od szyderstw zapamiętanych z dzieciństwa, to jednak wcale nie przyniesie poczucia zakorzenienia w świecie. Brontë wyostrza ten rys kondycji guwernantki, czyniąc swą bohaterkę faktycznie bezdomną; podczas gdy wszystkie córki pastora z Hayworth mogły zawsze wrócić na plebanię, Jane po ucieczce z Thornfield dosłownie nie ma dokąd pójść. Odległość między prywatną nauczycielką, a żebraczką na skraju wyczerpania z głodu i zimna okazuje się możliwa do pokonania w jeden dzień.
Równie zaskakująca jest droga w odwrotnym kierunku, droga prowadząca wprost w ramiona księcia i dlatego z niejakim zdumieniem przyjmujemy fakt, że ta opowieść w tym stopniu powielająca dominujący wzorzec kobiecej biografii, stała się miejscem tak istotnym dla trzech zasadniczych w XX wieku dyskursów teoretycznoliterackich. Feministyczną lekturę Gilbert i Gubar poprzedziła książka Terry'ego Eagletona, The Myth of Power: a Marxist study of the Brontës, wydana w 1975 roku9. W 1985 zaś w „Critical Inquiry” ukazało się studium Gyatray Spivak, zatytułowane Three Women's Texts and a Critique of Imperialism (zostało ono potem włączone do jej książki In Other Worlds z 1987)10. Powieść Brontë, którą współcześni jej krytycy przyjęli raczej zgodnym chórem, co najwyżej uzupełniając się wzajemnie, w XX wieku okazała się laboratorium, w którym z szeroko pojętych studiów kulturowych mogły wykrystalizować się odrębne modele krytyki. Najciekawsi przedstawiciele teorii neomarksistowskiej, feministycznej czy posktolonialnej na bazie tego właśnie tekstu doprecyzowują swoje poglądy na literaturę, formułują krytyczne postulaty, zajmują bardziej radykalne postawy.


Jane Eyre, Second edition, 1847, F. H. Townsend

Ponieważ wszystkie trzy teorie, o których tu mowa postrzegają literaturę w ścisłym związku z kontekstem kulturowym wraz z analizami Eagletona, Spivak, czy Gilbert i Gubar rodzą się określone wizje epoki wiktoriańskiej. Czytając te teksty, przechodzę znów kolejno przez narrację o walce klas, stłumionej seksualności, polityce imperialistycznej. Przed moimi oczami stają rosnąca w siłę burżuazja, ściśnięte gorsetem kobiety ucieleśniające ideał anioła, brytyjscy kolonizatorzy; robotnicy niszczący fabryki, wtargnięcie kobiet do literatury i wystawy ludzkich osobliwości przywożonych z podbitych terenów w Afryce czy Ameryce. A potem znowu wraca do mnie sama Jane Eyre: „Daremnie byłoby mówić, że istoty ludzkie powinny zadowolić się spokojem: potrzebują działania, a jeżeli nie mogą go znaleźć, stwarzają je sobie. Miliony skazane są na cichszy los od mojego i miliony w milczeniu buntują się przeciwko swemu losowi. Nikt nie wie, ile buntów – prócz buntów politycznych – fermentuje się w tłumach zaludniających świat. Kobiety uważa się na ogół za bardzo spokojne istoty, ale kobiety czuja tak samo jak mężczyźni; potrzebują ćwiczeń dla swych zdolności, pola dla swych wysiłków nie mniej, niż ich bracia; cierpią gdy są zbyt skrępowane, cierpią w bezwzględnym zastoju, jak cierpieliby mężczyźni; i ciasnotą umysłu grzeszą ich bardziej uprzywilejowani bracia, którzy twierdzą, że kobiety powinny się ograniczyć do gotowania puddingów, robienia pończoch, grania na fortepianie i haftowania. Bezmyślnością jest potępiać je albo śmiać się z nich, jeżeli starają się robić więcej albo nauczyć więcej, niż zazwyczaj wymaga się dla ich płci” (podkreślenie moje – K. Cz.)11.

O jakich buntach mówi Jane, kiedy mówi o tym, że nie są one polityczne? Czy owo „nikt nie wie” mogło ukoić ewentualny niepokój królowej sięgającej po raz drugi po Dziwne losy...? Eagleton, koncentrując swoje rozważania na kategorii niezależności, stwierdza, że w prozie Brontë termin ten jest mocno ambiwalentny. „Oznacza ono tyle co << nie chcieć być sługą >>, z czym wiąże się zarówno klasowa ocena tych, którzy są pod tobą, jak i radykalne stanowisko wobec tych, którzy są nad tobą”12. W buncie Jane przeciwko ciotce, która swojej wychowance wypomina nieustannie biedę i gorsze koneksje, Eagleton dostrzega rys egalitaryzmu. Jednocześnie jednak każe zwrócić uwagę na te sceny powieści, w których Jane – nagle pozbawiona środków do życia – nadal uważa się przedstawicielkę klasy wyższej i swoją odrębność wobec służby podkreśla ze szczególną mocą. „Tym, co różni Charlotte Brontë od jej siostry Emily, jest ów impuls do negocjowania własnej samorealizacji na warunkach, które społeczne i moralne konwencje zachowują nietkniętymi”13. Owszem, historia Jane opowiada dzieje sieroty, która zrywając wszelkie więzy rodzinne i wystawiając się na zranienie i wyzysk, zaczyna jednocześnie samodzielnie wybierać i kształtować nowe relacje, lecz przecież status, jaki osiągnie ona na końcu okaże się „zasłużony” i „właściwy”. Jane, zanim wyjdzie za pana Rochestera, odnajdzie przypadkiem swoich szlachetnie urodzonych kuzynów i otrzyma pokaźny spadek. U Brontë indywidualistyczny projekt odsyłający do merytokratycznych wizji, wiedzie do ról i relacji, które są „obiektywnie trafne”. Eagleton zatem zamiast przyrównywać Jane Eyre do Kopciuszka, wybrałby raczej baśń o żebraczce, która odkrywa swoje królewskie pochodzenie. To tylko jeden z elementów układanki wraca na swoje miejsce, sama struktura nawet nie drgnie.

Dla Gilbert i Gubar bunt Jane ma wymiar głęboko feministyczny. To właśnie buntowniczy feminizm ich zdaniem zaszokował wiktoriańskich czytelników – gniew Jane, której spotkanie z obłąkaną Bertą jest w tym ujęciu nie tyle konfrontacją ze stłumioną seksualnością, ile z własnym uwięzionymi uczuciami „nienasycenia, rebelii i wściekłości”. Drogę głównej bohaterki autorki czytają jako wytrwałą pielgrzymkę do dojrzałości, niezależności i prawdziwej równości z Rochesterem, jako „wędrówkę ku sobie, ku swoim potrzebom”. Zakończenie powieści jawi się tutaj jako zwycięstwo Jane, bo choć marzenie o równości małżonków realizuje się tu za cenę konsekwentnej izolacji od społeczeństwa, to jednak okazuje się ono możliwe do spełnienia.

Feministyczne badaczki więc, podobnie jak Eagleton, kładą nacisk na indywidualistyczny wymiar wędrówki Jane, pokazując ową wędrówkę jako pielgrzymkę do punktu, w którym jej ambicje – na pozór niemożliwe do zrealizowania w patriarchalnym świecie – zostają spełnione dzięki burżuazyjnym (to już Eagleton) wartościom: wierze we własne zdolności i talenty, samozaparciu, zdecydowaniu, konsekwencji. Gilbert i Gubar wprowadzają jednak na scenę postać zupełnie pominiętą przez Eagletona, a mianowicie żonę pana Rochestera, Bertę Mason, która w kilka lat po ślubie popadła w obłęd, i którą Rochester zamknął na strychu. Wprowadzają na scenę – to za mało powiedziane: to właśnie Berta Mason jest tytułową wariatką na strychu, którą badaczki traktują jako figurę kobiecego buntu ujarzmionego przez męskie ego. To wariatka na strychu opowiada nam historię kobiet-autorek i ich stłumionych mocy twórczych, w książce Gilbert i Gubar określonych jako „lęk przed autorstwem” 14. Powieści Brontë, wraz z ową dramatyzacją więzienia i ucieczki, pozostają w tej perspektywie niezwykle charakterystyczne dla kobiecej prozy pierwszej połowy XIX wieku; w opowieści o wydostaniu się z zamknięcia odbija się sytuacja pierwszego pokolenia pisarek wkraczających do świata literatury.


Jane Eyre, Second edition, 1847, F. H. Townsend

Postać Berty Mason poróżni Gilbert i Gubar z Gyatray Spivak, która analizując powieść Brontë, krok po kroku wykaże niewydolność krytyki feministycznej, reprodukującej, jej zdaniem, aksjomaty imperializmu. Spivak przywiązuje ogromną wagę do fragmentów, które – jak pamiętamy – wstrząsnęły królową Wiktorią. Opis Berty, wprawiający w ruch granicę pomiędzy tym, co ludzkie a tym, co zwierzęce odsłania małżeństwo Rochesterów jako konfrontację Europy z jej „jeszcze-nie-ludzkim Innym”15. Berta, biała jamajska Kreolka, którą Gilbert i Gubar skłonne były rozpatrywać wyłącznie w kategoriach psychologicznych – jako ciemnego sobowtóra Jane, staje się tutaj figurą centralną dla dyskursu kolonialnego przyswojonego przez Brontë. Pochodzi ona ze świata opisywanego w Dziwnych losach... jako piekło, świata, wymykającego się „rozumnym” prawom ustanowionym przez kulturę Zachodu. To zresztą ten sam świat, o jakim mówi inny bohater tej powieści, St. John, który snując plany misjonarskiej wyprawy do Indii, lubuje się w opozycjach między europejską cywilizacją i azjatyckim barbarzyństwem. Lektura Spivak zatem w narracji burżuazyjnego kobiecego indywidualizmu śledzi ukryty imperialistyczny subtekst, samorealizację Jane naświetlając jako wartość, której odmówiono innej kobiecie, ogołoconej z historycznego i kulturowego istnienia.

O Charlotte Brontë Virginia Woolf miała napisać, że „cała jej siła, tym straszliwsza, że skupiona na jednym, służy do stwierdzania << kocham, nienawidzę, cierpię >>"16. Podobnie więc jak Gilbert i Gubar podkreślała w jej prozie to, co wyszczególniła krytyka wiktoriańska: niezwyczajną w przypadku kobiet ekspresję własnych uczuć i potrzeb, bez względu na to, czy pozostają one zgodne z obowiązującym systemem kultury. Spivak wykazała, że porządek emocji nie tworzy się nigdy poza kontekstem politycznym. To, co ujęło badaczki feministyczne (ale i zostało docenione przez Eagletona) – owo „nienasycenie, rebelia i wściekłość” zostaje w perspektywie postkolonialnej przepisane jako seria gestów tożsama z wykluczeniem Innego. Dlatego w tekście Spivak istotnym kontrapunktem dla książki Brontë pozostaje powieść Jean Rhys Szerokie Morze Sargassowe (1966), która przedstawiając historię Berty Mason przed przybyciem do Anglii, z nieubłaganą precyzją obnaża rozmiary męskiej przemocy, intensyfikowanej przez pozycję kolonizatora17.


Jane Eyre, Second edition, 1847, F. H. Townsend

A teraz czas na wyznanie, którego treść frustruje mnie do dziś: nie sięgnęłabym pewnie do Dziwnych losów..., gdyby nie to, że pochłaniała je po nocach bohaterka powieść Małgorzaty Musierowicz, tytułowa Ida Sierpniowa. Kontekst Jeżycjady, niesłychanie popularnego wśród polskich nastolatek książkowego cyklu Musierowicz (który zapoczątkowała w 1977 roku Szósta klepka), nie pozostaje bez znaczenia. Mamy tu bowiem do czynienia z podobnie kreowanymi projektami utopii. Dom rodzinny Borejków, wyspa szczęśliwości w morzu posępnego PRL-u (a po '89 – w oceanie żałosnej konsumpcji), kraina, której cnotliwi mieszkańcy hołdują antycznym wartościom na przekór panującemu na zewnątrz konformizmowi, zakłamaniu i tchórzostwu odpowiada enklawie, jaką tworzą na końcu powieści państwo Rochester, odgrodzeni od reszty świata, który nie okazał się ich godny. Czy królowa Wiktoria mogła polubić tę książkę właśnie dlatego, że wskazywała ona możliwość skanalizowania buntu w sposób niezagrażający panującemu porządkowi? Mama Borejko, przedstawiana w kolejnych tomach Musierowicz jako wzorowa pani domu (to znaczy 24 godziny na dobę oddana rodzinie) w części zatytułowanej Kalmburka okazuje się odnoszącą sukcesy dramatopisarką, publikującą od lat pod pseudonimem, o czym nikt z rodziny nie ma zielonego pojęcia. Charlotte Brontë swoje książki sygnowała nazwiskiem Currer Bell i przez lata usiłowała ukryć swoje pisarstwo przed rodziną. Można odnieść wrażenie, że Musierowicz nie tylko wkłada swojej bohaterce wiktoriańską powieść do ręki, ale również w dużym stopniu kontynuuje brontëańską narrację. Czy jednak daje nam to prawo powiedzieć, że historia rodziny Borejków jako późna wnuczka określonego projektu wychowawczego bezlitośnie odsłania wszystkie jego mankamenty?

Na pewno tak. Mimo to twierdzę, że pojedynek ten wygrywa dzisiaj Brontë. Może daję się teraz zwieść kojącemu rytmowi języka Jane, a może torfom i wrzosowiskom, ale jest w tej książce coś, dzięki czemu możemy ją uznać za bardziej przenikliwą opowieść o dojrzewaniu. Ambiwalentny status narratorki uniemożliwia przyjęcie jednej perspektywy, a ów ruch, o jakim wspominałam, odbywający się tu nieustannie między centrum a marginesem, przynosi wnikliwe obserwacje dotyczące uczenia się społecznych ról. Romantyczną narrację Jane punktują intymne wyznania i choć rzecz traktuje o guwernantce, jej niepokoje są do samego końca niepokojami wychowanki.

Przypisy:

(1) Charlotte Brontë, Dziwne losy Jane Eyre, przeł. Teresa Świderska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971, s. 232; 236.
(2) Zob. Patricia Beer, Reader, I Married Him. A Study of the Women Characters of Jane Austen, Charlotte Charlotte Brontë, Elizabeth Gaskell and George Eliot, Macmillan, London 1980.
(3) Jane Eyre była pierwszą opublikowaną książką Charlotte Brontë. Przedtem powstała powieść zatytułowana The Professor, odrzucona przez wiele wydawnictw i wydana dwa lata po śmierci pisarki.
(4) Ruch polityczny w Wielkiej Brytanii w latach 1836-1848, którego program zawierała karta praw ludu (People's Charter, skąd wzięła się nazwa). Żądania obejmowały m.in. powszechne prawo wyborcze dla mężczyzn i zniesienie majątkowego cenzusu wyborczego. Trzykrotne odrzucenie dokumentu przez parlament powodowało strajki robotników.
(5) Zob. Sandra M. Gilbert, Susan Gubar, The Madwoman in the Attic. The Woman Writer and the Nineteenth-Century Literary and Imagination, Yale University Press, New Haven and London 2000, s. 337.
(6) Ibidem, s. 354.
(7) Ewa Kraskowska, Siostry Brontë, Wydawnictwo Literackie, Krakw 2006.
(8) Charlotte Brontë, op. cit., s. 10.
(9) Terry Eagleton, Myths of power: a Marxist study of the Brontës, MacMillan, London 1975.
(10) Gaytrai Chakravorty Spivak, Three Women's Texts and a Critique of Imperialism, „Critical Inquiry, Vol.12, No. 1, „Race,” Writing, and Difference (Autumn, 1985), s 243-261.
(11) Charlotte Brontë, op. cit., s. 123.
(12) Terry Eagleton, op. cit., 27.
(13) Ibidem, 16.
(14) Gilbert i Gubar nawiązują tu do pojęcia wprowadzonego przez Harolda Blooma. Jego książka Lęk przed wpływem: teoria poezji (przeł. Agata Bielik-Robson, Marcin Szuster, Universitas, Kraków 2002) przedstawia historię poetycką jako „dzieje zmagań jednych poetów jako poetów z innymi”, walk staczanych przez adeptów z ich silnymi prekursorami. Zdaniem Gilbert i Gubar Bloomowska kategoria w żaden sposób nie daje się zastosować do historii twórczości kobiet, nie tylko pozbawionych poprzedniczek, ale też zmuszonych stawić czoło zawartym w męskich tekstach kobiecym wizerunkom, akcentującym bierność, irracjonalność, intelektualną niemoc.
(15) Spivak, op. cit., s. 247.
(16) Virginia Woolf, Pochyła wieża: eseje literackie; wyb. i oprac. Aleksandra Ambros; przeł. Aleksandra Ambros i Ewa Życieńska, Czytelnik, Warszawa 1977, s. 176.
(17) Zob. Jane Rhys, Szerokie Morze Sargassowe, przeł. Maryla Topczewska-Metelska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1987.


Ilustracje: Wikimedia Commons http://en.wikipedia.org/wiki/Jane_Eyre



laznia.pl